Do Krynicy jechało się z ogromną radością, jak na skrzydłach, z uwagi na jej wyjątkowy nastrój, bo to miejsce Jana Kiepury, miejsce naznaczone sztuką, nadające muzyce jakiś wyjątkowy sens. I choć to nie Metropolitan czy La Scala, a pijalnia wód, to zgromadzona w niej publiczność tworzyła niesamowitą atmosferę. Ci ludzie przyjeżdżali dla konkretnych artystów, a potem przychodzili po koncercie po autografy, zaczepiali nas na deptaku, by porozmawiać, podzielić się wrażeniami. Takiej atmosfery nie ma nigdzie indziej. A bywałem na wielu festiwalach. W Krynicy czuło się ducha Kiepury, ducha pięknego śpiewu...

(fragment wywiadu „Kiepury słuchałem na okrągło” Wacława Krupińskiego opublikowanego w książce „Dla Ciebie śpiewam”)